czwartek, 8 października 2015

Oto Gryselda!

Witajcie,
Wczoraj Anna opowiedziała mi o swojej "wycieczce" i o tym jak widziała jakąś tajemniczą kobietę w okolicy doliny trolli. Oczywiście od razu uznała, że to kochanka Kristoff'a i, że ten tak często tam wyjeżdża aby się z nią spotykać. Gdy nie wrócił do Arendelle ani wczoraj, ani dzisiaj Anka nie robiła nic poza jęczeniem mi nad uchem, że musimy tam jechać.
- Zobaczysz, znowu spotkamy go w drodze. - odrzekłam.
- Nie, Elso! Ja muszę tam jechać! Muszę i to już! Będę miała wielką satysfakcję w targaniu tej głupiej... baby... za włosy!
- Aniu, uspokój się. - powiedziałam zdziwiona trochę jej agresywnością.
- Nie uspokoję się, Elso. - odparła roztrzęsiona. - Nie uspokoję się dopóki...
- Och, no dobrze, dobrze! - wstałam gwałtownie przypadkiem strącając z biurka kilka kartek. - Pojedziemy tam! Udowodnimy Ci, że Kristoff nie ma żadnej kochanki i dowiemy się po co tam jeździ!
Nie wiem czy pamiętacie, ale w rzeczywistości wiedziałam dobrze po co tam jeździ. Wszystko mi powiedział, już ostatnio. Chciał bez większych sprzeczek rozwiązać problem "dziewczyny", którą znalazły dla niego jego kochane trolle. Ale nie chciał tego mówić Annie, więc ja także jej nic nie powiedziałam. Może lepiej, jeśli przekona się o tym sama.
Niedługo potem wsiadłyśmy więc do karocy. Jack bardzo chętnie został w zamku z Leną, więc nie musiałyśmy się o nią (ani o niego) martwić. Zatrzymałyśmy się tuż przy trollowej dolinie, bo Anna wskazała na czyjś cień wyłaniający się zza jednego z drzew. Powoli i po cichu wyszłyśmy z karocy, poleciłam woźnicy aby odjechał odrobinę dalej i podeszłyśmy do cienia. Naszym oczom ukazał się Kristoff. Stał tyłem do nas i rozmawiał z kimś szeptem.
- O nie! - wrzasnęła Anna i z krzykiem i wymachując rękami pobiegła do niego.
- Anna?! - odwrócił się z przerażoną miną. -  Co ty tu robisz?!
- Co ja tu robię?! - Anka zatrzymała się sekundę przez niechybnym wpadnięciem na niego. - Co TY tutaj robisz?! Wyłaź, wyłaź kochaneczko! - krzyknęła w stronę zagajnika. - Słyszałam jak sobie rozmawialiście!!
- Aniu? Nie, to... - zaczął Kristoff, ale Anna posłała mu wściekłe spojrzenie i zawołała do drzew jeszcze raz.
Po chwili z zagajnika wyszedł powoli najstarszy z trolli, Bazaltar z zaspaną i zdziwioną miną.
- Księżniczka Ania? A po cóż te krzyki? Rozmawiałem tylko z Kristoff'em.- powiedział.
Anna zrobiła się cała czerwona i zastygła w bezruchu. Podeszłam do niej.
- Witaj, Bazaltarze. - przywitałam się.
Troll skinął głową.
- Przepraszamy za ten zgiełk, ale przybyłyśmy aby wyjaśnić pewną sprawę.
- Wyjaśniajcie sobie, wyjaśniajcie. - ziewnął. - Byleby spokojnie.
Kiwnęłam głową, a troll zagłębił się w lasek. Kristoff odwrócił się do nas i spojrzał na Annę.
- Co. Wy. Tu. Robicie. - wycedził.
Anna zwęziła oczy i złapała go za rękaw. Pociągnęła go za sobą do samej doliny, a ja szłam za nimi nie wiedząc jak zapobiec tej małżeńskiej przemocy. W końcu postawiła go w spokoju i zaczęła na niego krzyczeć:
- Jak mogłeś zdradzać mnie w dolinie trolli z jakąś głupią babą?! Jak mogłeś wymykać się co chwilę nic nie mówiąc i wyjeżdżać tutaj specjalnie dla niej?! Jak?! Jak mogłeś?!
- Aniu, Aniu... - przerwał jej. - Nie osądzaj mnie, bo nie wiesz co dokładnie się stało.
- Czyżby?! - warknęła.
- Nie mam żadnej kochanki. Wysłuchaj mnie, proszę.
- Gadaj. - prychnęła.
- Trolle... moja kochana rodzina, zapomniała chyba o tobie i... cóż, postanowili sami znaleźć mi dziewczynę. Nic o tym nie wiedziałem. Wezwali mnie, mówiąc, że to bardzo ważne więc pojechałem. I mi ją przedstawili. A ona oczywiście... cóż, jest przekonana, że ją kocham i, że niedługo weźmiemy ślub. Przyjeżdżam tu, aby spróbować jej wszystko wytłumaczyć, ale ona nawet nie daje mi dojść do słowa. Naprawdę mi przykro, powinienem był Ci od razu powiedzieć.
Anna stała chwilę bez słowa, po czym kiwnęła głową.
- No dobra. - westchnęła. - Może jak ja z nią pogadam, coś z tego wyniknie?
- Eem... nie wiem... - zaczął Kristoff, ale w tym momencie usłyszeliśmy głos z głębi lasu:
- Kriistooooooooof'kuuuuuuu!!! Chodź do mnie pysiuu!
- Schowajcie się, szybko. - Kristoff popchnął mnie i Annę w krzaki.
Po chwili od drugiej strony nadeszła kobieta. Wyglądała jakby miała około dwudziestu ośmiu lat, była większej budowy, miała duże, niebieskie oczy i kasztanowe włosy do pasa. Na sobie miała pomarańczowo-brązową suknię, przepasaną skórzanym paskiem. Podbiegła do Kristoff'a widocznie z chęcią rzucenia mu się w ramiona, on jednak odepchnął ją lekko.
- Mówiłem ci. Nie jestem twoim mężem. - powiedział.
- No jasne, że nie, głuptasku! - zaświergoliła śpiewnym głosem. - Ale... już niedługo będziesz! - zachichotała.
Anna warknęła cicho, ale zakryłam jej usta dłonią wychylając się lekko spomiędzy gałęzi żeby lepiej widzieć.
- Posłuchaj, nie. Nie będziesz. - zaczął Kristoff stanowczym tonem. - Mam żonę. Chętnie ci ją przestawię.
Skinął głową w naszą stronę i Anna bez wahania wyszła z krzewów, a ja poszłam tuż za nią.
- Oto ona. - powiedział Kristoff.
Kobieta zmierzyła nas wzrokiem. Na widok naszych sukni w jej oczach widocznie rozbłysła zazdrość.
- Ta? - wskazała na mnie. - No ładna, ale jakiś albinos.
- Nie, nie ta. - Kristoff pokręcił głową i wskazał na Annę. - To moja żona, Anna.
- Fajne liście we włosach, leśna panienko. - parsknęła kobieta.
Anna zrobiła się czerwona i wiedziałam dobrze, że zaraz rzuci się na kobietę, więc chwyciłam ją za rękę. Na ten widok, "kochanka" Kristoff'a uniosła jedną brew.
- Ta twoja leśna żonka to chyba cię zdradza, z tym albinosem. - powiedziała.
Anna przybrała kolor dojrzałego buraka, a Kristoff przewrócił oczami.
- To jej siostra, Elsa. Przybyły, żeby wraz ze mną uświadomić ci, że nie wyjdziesz za mnie. - powiedział.
- Och, zamiast się tak puszyć, może być mnie przedstawił, co misiek? - szturchnęła go ze śmiechem.
- Anno, Elso. Oto Gryselda. - burknął, a ona wydała głośne "ta-daaam!" machając do nas.
W tej chwili Anna wyrwała mi się i uciekła w las.
- Powiedziałam coś nie tak? - zapytała Gryselda z uśmiechem.
Pokręciłam głową patrząc na Kristoff'a i pobiegłam za siostrą. Coś mi się widzi, że zostaniemy tu na trochę.




- Elsa.

środa, 7 października 2015

Co to za kobieta?

Hejo, Dziś rano wstałam i zauważyłam że obok nie ma Kristoffer 'a, ale było tylko jedno miejsce do którego mógł się tak wcześnie udać, trolle. Ubrałam się i poszłam do Elsy. - Elsa?- siostra siedziała na łóżku. - Co się stało Aniu?- zapytała ziewając. - Nic chciałam ci tylko powiedzieć że jadę do trolli i prosić żebyś zajęła się Leną. - Mhhhhhhhm.- chyba zasnęła na siedząco, więc położyłam ją i przykrywał. Szybkim krokiem udałam się do reniferów. Oczywiście Svena nie było, ale Svenucha, tak. Przyczepiłam ją do sań ( moich sań, które sobie kupiłam do kompletu ze Svenuchą) i popędziłam do trolli. Trochę trwało zanim tam dotarłam, już zaczęło świtać. Wyszłam z sań i nagle coś usłyszałam, ukryłam się za głazem i nagle moim oczom ukazała się kobieta, stanęła nad jednym z gejzerów. - Co to ma niby znaczyć przecież jestem piękna, mądra i urocza...- mówiła bardzo piskliwym głosem, a ja zastanawiała się po co trollą ludzka kobieta i nagle mnie olśniło to jest kochanka Kristoff' a to dla tego tak często tu był. - Kochanie nie martw się w końcu zrozumie.- to była trollowa matka Kristoff' a, co ona wygadywała. - A co jeśli nie? - Na pewno...- dalej nie słuchałam i wróciłam do sań. Jak najszybciej udałam się spowrotem do pałacu. - Elsa on mnie zdradza, ma kochankę widziałam.- przytuliłam się do Elsy. - Co Aniu co ty wygadujesz? - Na prawdę widziałam ją u trolli. Ona jest taka piękna, mądra i... uroczaaaaaaa.- zaczęłam ziewać. - Aniu on na pewno nie ma żadnej ko...- dalej już nic nie usłyszałam, bo usnęłam po długiej wycieczce. - Anna

poniedziałek, 5 października 2015

Absurd!

Witajcie,
Dziś rano obudził mnie męski szept.
- Elsa...? Elsa! Pssst! Elsa!
Usiadłam i prawie dostałam zawału widząc przed sobą ubranego w ciepłe ubranie Kristoff'a z kilofem na ramieniu.
- Co ty...? - zaczęłam, ale on położył palec na ustach i wskazał głową na śpiącego Jack'a.
Obrzuciłam go wściekłym spojrzeniem, szybkim ruchem włożyłam szlafrok i pociągnęłam go za rękaw na korytarz.
- Co ty do jasnej...
- Ciszej, proszę, nie chcę budzić Anny. - powiedział szeptem.
- Niby czemu? - powiedziałam ze złością specjalnie nie ściszając głosu. - Znowu gdzieś uciekasz? I czemu nie powiesz Annie? I co JA mam do tego?!
Kristoff westchnął i zaczął po chwili:
- Mam pewien problem, związany z moimi... trollami, moją rodziną. Wiesz jacy oni są. W każdej chwili coś może przyjść im do głowy. No więc... wezwali mnie ostatnio mówiąc, że to okropnie ważne i, że muszę przybyć natychmiast. No więc pojechałem.
Zrobił pauzę, więc uniosłam wyczekująco brwi.
- No i... cóż, mogłem się tego spodziewać... okazało się, że to nic ważnego, a właściwie coś totalnie absurdalnego. Moja kochana rodzinka znalazła mi... dziewczynę.
- Co?! - krzyknęłam o wiele za głośno to dopuszczalne o tak wczesnej porze.
Kiwnął głową.
- Najpierw myślałem, że to nic takiego, że wystarczy, że z nimi pogadam i będzie po sprawie. Ale ta kobieta jest jakaś niezrównoważona. Napaliła się, że zostanę jej mężem i nie chce odpuścić! Trolle każą mi tam wracać jak najszybciej i wytłumaczyć jej wszystko. Nie ich wina, chciały dobrze.
- Przecież tyle razy widziały Cię z Anną i Leną! - powiedziałam. - To absurdalne..!
- Tak, wiem. Na początku chciałem właśnie z nią normalnie pogadać, ale zaczęła ze mną flirtować itd. więc chciałem wrócić. Dobrze, że Was spotkałem, bo rozwaliły mi się te głupie sanie. I dobrze, że Sven znał drogę...
- To trzeba jak najszybciej wyjaśnić. - przerwałam mu. - I czemu nie powiesz Annie?! Przecież to nie twoja wina!
- Zastanowię się... - westchnął po chwili. - A teraz muszę tam jechać. Może uda się to załatwić... dyplomatycznie. Postaram się szybko wrócić, ale nie mów nic Annie.
- Nie będę jej okłamywać. - stwierdziłam.
Kristoff (myśląc, że tego nie widzę) przewrócił oczami i powiedział:
- Liczę na Ciebie.
Po czym pobiegł na dół i na zewnątrz. Po chwili nadbiegła Anna w rozczochranych włosach i z Leną na rękach.
- Kto tak krzyczy? Co się dzieje? Gdzie Kristoff?
- Krzyczy? Nikt nie krzyczał, Aniu. - wypaliłam. - Kristoff pojechał do miasta po... marchew..
- Po marchew? - uniosła jedną brew.
Kiwnęłam głową.
- Idź się jeszcze prześpij, jest wcześnie. - powiedziałam szybko chcąc zmienić temat. - Ja też jeszcze wracam do łóżka.
Kiwnęła głową po chwili i rozeszłyśmy się w dwie strony.



- Elsa. 

niedziela, 4 października 2015

Dlaczego on nie wraca?!

Hejo, Dziś rano wstałam i poszłam do Elsy. - Elsa? Jak myślisz o której wróci Kristoff. - Aniu, pewnie w południe. - A co jeśli nie?- chyba zaczynałam płakać. - Jak nie to... po niego... wyruszymy.- Elsa zastanawiała się co powiedzieć żeby mnie pocieszyć. - No dobrze. Muszę iść do Lenki.- powiedziałam wychodząc. - Dobrze przyjdę do ciebie o 12. - Dobrze.- i wyszłam. Poszłam do Leny jeszcze spała więc poszłam się wykąpać i ubrać, gdy już się uczesałam usłyszałam wołanie Leny. - Mamo!- szybko do niej poszłam. - Jestem skarbie. Chodź ubierzemy się.- wzięłam ją na ręce i poszłam ją wykąpać i ubrać, a później zjeść śniadanie i nakarmić Lenę i nawet nie zauważyłam kiedy wybiła 12. Do pokoiku Leny przyszła Elsa. - I co wróci?- zapytała. - Nie. - No to jedziemy po niego. - Ale muszę ubrać Lenę. - Dobrze to za 15 minut w holu.- powiedziała Elsa i wyszła. Ubrałam Lenę w jesienną kurteczkę, a sama założyłam zieloną pelerynę podróżną, gdy zeszłyśmy na dół Elsa już czekała w niebieskiej pelerynie, gdy wyszłyśmy przed bramą czekała sanie. - Sanie, ale nie ma śniegu.- powiedziałam. - Dlaczego przygotowaliście sanie?- zapytała Elsa woźnicę. - Ponieważ Wasza Wysokość wszytkie karoce są uszkodzone. - Ale jak my teraz pojedziemy?- zapytałam i wtedy Elsa zamroziła drogę. - Po lodzie Aniu, po lodzie.- powiedziała Elsa z uśmiechem i pojechaliśmy. Po 15 minutach zauważyłam Kristoff' a. - Kristoff co się stało?- zapytała Elsa. - Moje sanie się rozpadły.- powiedział. - Wsiadaj. A gdzie Sven?- zapytałam. - Powinnien już być w zamku. - Ale po co ty pojechałeś to trolli i dlaczego mi nic nie powiedziałeś?!- byłam zła. - To nic ważnego. Nie musisz się tym martwić.- powiedział coś ukrywając, ale nie wypytywałam już o nic. - Anna

sobota, 3 października 2015

Musiał wyruszyć natychmiast.

Witajcie,
Dziś tuż po wstaniu wróciłam na chwilę do pokoju Anny, bo nie powiedziałam jej o czymś, co było bardzo ważne. Zastałam ją przy toaletce. Odwróciła się w moją stronę.
- Gdzie Kristoff? - zapytała.
- Przyszłam, żeby Ci powiedzieć. - odrzekłam zbliżając się do niej. - Miałam Ci to już powiedzieć wczoraj wieczorem, ale..
- Mów, Elsuś. - ucięła.
- Wczoraj, gdy wróciłaś do sypialni, chciał żebym Ci coś przekazała. Musiał wyjechać do trolli na trochę.
Anna zmarszczyła brwi.
- Czemu sam mi nie powiedział? A poza tym po co? Teraz? Nie mógł zabrać mnie i Leny?
- Nie wiem. - pokręciłam głową. - Mówił tylko, że musi wyruszyć już tej nocy.
- Już pojechał?
Kiwnęłam głową. Ania prychnęła.
- Ciekawe kiedy zamierza wrócić. - powiedziała.
- Nie wiem... Chyba powinnyśmy poczekać...
- Albo tam pojechać! - Anna wstała z entuzjazmem. - Nie będzie mi bez ostrzeżenia uciekał z zamku!
- Aniu, spokojnie. - uśmiechnęłam się lekko. - To pewnie nic takiego, założę się, że jutro wróci.
- Tak myślisz...? - Anna uspokoiła się trochę i usiadła z powrotem.
Kiwnęłam głową.
- No to... poczekamy do jutra. Jeśli nie wróci, jedziemy po niego. - powiedziała po chwili.
- No dobrze. - westchnęłam, uśmiechnęłam się do niej i poszłam do gabinetu.



- Elsa.

piątek, 2 października 2015

Zabawy i kąpiele.

Hejo,
Dziś rano byłam wyczerpana całonocną zabawą z Kristoff' em.
- Dzień dobry, księżniczko.
- Dzień dobry handlarzu lodu.- uśmiechnęłam się. - To co wracamy do...
- Mamo, mamusiu.- usłyszałam płacz Leny.
Ubrałam się szybko i pobiegłam do niej, od razu w pokoju znalazł się Kristoff potem Jack i Elsa.
- Co się stało?- zapytała Elsa.
- Nie wiem.- powiedziałam.
- Ja ją zabawię.- powiedział Jack.
Ja byłam zbyt wyczerpana więc wróciłam do łóżka, ale po 10 minutach poszłam i wzięłam zimną kąpiel na orzeźwienie. Gdy ktoś nagle zapukał w drzwi.
- Aniu jesteś tam? - to była Elsa.
- Tak już wychodzę.- ubrałam suknię i wyszłam.
Elsa siedziała na moim łóżku, a ja podeszłam do mojej toaletki żeby się uczesać i umalować, zaczęłam nucić " Ulepimy dziś bałwana".
- Aniu co ty brałaś? - To znaczy. - Wszyscy wyglądają jak zombie po nieprzespanej nocy, a ty wyglądasz i zachowujesz się jakbyś przespała 100 lat.
- A co ja jestem Śpiąca Królewna?
- Nie obrażaj Aurory.
- No cóż, a wracając do tematu to wykąp się w zimnej wodzie zaraz się obudzisz.- i poszłam nalać Elsie wody do naszej łazienki.
- Faktycznie działa.


- Anna.

czwartek, 1 października 2015

Wszystkiego dobrego chłopaki!

Witajcie,
Wczoraj jak wiecie obchodziliśmy Dzień Chłopaka. Zgodnie z planem wcześnie rano, nie budząc Jack'a, włożyłam szlafrok i podeszłam pod komnatę Anny i Kristoff'a. Weszłam do środka ostrożnie i przykucnęłam obok łóżka ze strony śpiącej słodko Ani.
- Aniu... - szepnęłam i delikatnie pogłaskałam ją po włosach.
- Taa? - jęknęła nie otwierając oczu.
- Cii...Chodźmy, Dzień Chłopaka, pamiętasz?
Otworzyła oczy i spojrzała na mnie ze zmarszczonymi brwiami.
- No tak! - uśmiechnęła się po chwili i pociągnęła mnie do kuchni.
Z lekką pomocą dwóch kucharek upiekłyśmy czekoladowe babeczki, a ja dodatkowo przyozdobiłam je lodowym lukrem. Następnie ułożyłyśmy je na różowej serwetce i postawiłyśmy na stole. Na koniec napisałyśmy krótki liścik:


Kochani Kristoff'ku i Jack'u!
Dziś Wasz wielki dzień więc zostawiamy Wam mały prezencik. Wszystkiego dobrego na Dzień Chłopaka!!!


...i zostawiłyśmy go obok babeczek. Ledwo zdążyłyśmy schować się za jedną z kamiennych rzeźb, gdy do jadalni wszedł Kristoff z rozczochranymi włosami i w piżamie. Od razu zobaczył, że coś leży na stole. Rozejrzał się, wzruszył ramionami i podszedł. Zupełnie ignorując liścik, lub nie zauważając go zjadł jedną babeczkę. Następnie rozejrzał się jeszcze raz i wyszedł.
- Nie przeczytał! - jęknęła Ania wychodząc zza rzeźby.
- Kristoff znajduje babeczki i zjada tylko jedną? Coś tu nie gra. - stwierdziłam. - Poczekajmy jeszcze.
Schowałyśmy się z powrotem, a po chwili Kristoff znów wszedł do środka, tym razem za nim wszedł również Jack. Wyglądał na wyjątkowo zaspanego i nieszczęśliwego, że ktoś budzi go tak wcześnie. Jednak jego nastrój zmienił się zupełnie, gdy Kristoff pokazał mu babeczki.
- Skąd się tu wzięły? - zapytał. 
- To na pewno dziewczyny coś knują. - odrzekł Jack biorąc jedną babeczkę. - Nie ma ich w łóżkach, a poza tym...
Jego wzrok zatrzymał się na pozostawionej przez nas karteczce. Podniósł ją ostrożnie, jakby zaraz miała wybuchnąć i przeczytał.
- Dzisiaj Dzień Chłopaka? - zaśmiał się Kristoff. - Kochane dziewczyny, pamiętały lepiej niż my.
- Racja. - uśmiechnął się Jack i oboje usiedli przy stole. - Chociaż nie ukrywam, że wolałbym troszkę inny prezent...
- Jak zwykle, brachu. A ty takie prezenty dostajesz prawie codziennie, przystopowałbyś.
- Nigdy za wiele. - zaśmiał się Jack.
Kristoff tylko pokręcił głową i pochłonął piątą babeczkę.
- Wychodzimy? - szeptem zapytała Anna.  
Pokręciłam głową i wyszeptałam jej na ucho drugą część planu, którą wymyśliłam po wypowiedzi Jack'a. Uśmiechnęła się tylko i cichutko przemknęłyśmy do swoich sypialni, aby poczekać aż chłopaki wrócą.




- Elsa.