niedziela, 31 stycznia 2016

Jack, jego mapa i mała kłótnia

Hejo,
Dziś rano wraz z Astrid i Leną wybrałyśmy się na spacer. Cały czas gadałyśmy o macierzyństwie. Kiedy zrobiło nam się już zimno i trochę się zmęczyłyśmy pchaniem wózka ze śpiącą Leną, wróciłyśmy do zamku i zostałyśmy świadkami bardzo dziwnej sytuacji. W holu stała Elsa, a z nią Czkawka i kłócili się.
- Czkawka, tam jest granica Rouge Village.- powiedziała podniesionym głosem Elsa.
- Nie, Elso to jest granica Ever Ville.- odpowiedział Czakawka.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak- tak się przegadywali kilka minut.
- Elsa! Czkawak! Co wy robicie?- powiedziałam, a właściwie krzyknęłam, bo kłócili się tak głośno.
- Anno, powiedz Czkawce że na Arendelle od Południa graniczy z Rouge Villlage.
- Anno, przecież tam jest Ever Ville.- powiedział błagalnym tonem Czkawka.
- Oboje nie macie racji.- popatrzeli na mnie buntowniczym wzrokiem.- Przecież tam jest morze.
- Ale za morzem...- powiedziała Elsa, ale nie dałam jej dokończyć.
- ... za morzem jest teren należący do Corony.
- Przecież Corona jest zachód od Arendelle.- powiedział Czkawka
- Ale tam są tereny należące do Corony. Roszpunka kiedyś mówiła że tam stoi jej wieża.- wytlumaczyłam
- Anna ma rację.- powiedział Jack wlatując do holu z mapą.- kiedy wszyscy spojrzeli na mapę i przyznali mi rację.
- Dobrze że moja siostra jest taka mądra.- powiedziała Elsa.
- Nie, po prostu kiedy byłyśmy małe to dużo patrzyłam na mapę i tak jakoś mi utkwiła.- pochwaliłam się.
- Och... mam doskonały pomysł.- powiedział Jack i wyleciał z gabinetu do którego przeszliśmy, po chwili wrócił i zaprowadził nas do sypialni.
- Ta dam.- powiedział otwierając drzwi.
- Jack przecież nic się tu nie zmieniło.- powiedziała Elsa.
- Elso, spójrz na baldachim.- poradziłam siostrze, bo zauważyłam że na górze wisi mapa.
- Jack?- zapytała Elsa.
- No pomyślałem że jak nie będę mógł spać i będę się patrzeć na mapę to szybciej się nauczę.- i zostawiliśmy Jack' a , sam na sam z jego mapą.




- Anna

czwartek, 28 stycznia 2016

Nauczająca niespodzianka.

Witajcie,
Wczoraj wraz z Anną wymyśliłyśmy nowy (może nie najbardziej wspaniałomyślny, ale cóż..) sposób na obeznanie Jack'a z panowaniem.
- Jack... - szepnęłam aby go obudzić.
Nawet nie mruknął.
- Jack! - powiedziałam, chyba nieco za głośno, bo natychmiast zerwał się z łóżka i uderzył głową o baldachim. Jęknął zlatując na ziemię i rozmasowując sobie głowę jedną ręką.
- ...słucham, Śnieżynko?
- Mam dla Ciebie niespodziankę. - uśmiechnęłam się tajemniczo.
Uniósł jedną brew i uśmiechnął się figlarnie.
- Nie taką. - powiedziałam cierpliwym tonem, powodując u niego automatyczny spadek entuzjazmu. - Chodź.
Pociągnęłam go lekko za rękę i wyszliśmy na korytarz.
- Mam zamknąć oczy? - zapytał.
- Jeżeli potrafisz zejść ze schodów nie patrząc, to jak najbardziej.
- Oczywiście, że potrafię. - powiedział dumnym tonem.
Wkrótce jednak oboje przekonaliśmy się, że jednak nie potrafi gdy prawie zlecieliśmy przez niego ze schodów.
- Ale... wchodzić potrafię. - mruknął, ale za bardzo już go nie słuchałam, bo skupiłam się na tym gdzie mamy iść.
Umówiłam się z Anną, że wraz z naszą "niespodzianką" spotkamy się wszyscy przy wyjściu na dziedziniec i właśnie tam się skierowaliśmy. Na chwilę zostawiłam Jack'a samego za ścianą. Przeszłam kawałek i przywołałam gestem Annę oraz Czkawkę i Astrid, którzy od jakiegoś czasu czaili się przy dziedzińcu. Po chwili razem wyskoczyli na Jack'a, prawie przyprawiając go o zawał.
- Również witam. - zaśmiał się ściskając się z nimi. - Nie powinniście zajmować się córką?
- Merida przyjechała kilka dni temu, została z Veronicą. - powiedziała Astrid.
- A my musieliśmy przybyć do Ciebie, aby opowiedzieć Ci o urokach rządzenia państwem. - dodał Czkawka z uśmiechem.
Wszyscy skierowaliśmy się do wielkiego salonu, na pierwszym piętrze. Jack i Czkawka szli przodem, przy okazji wymieniając się tym, czego Jack już się nauczył, a czego nie, a ja, Anna i Astrid szłyśmy za nimi.
- Jak tam, Astrid? - zapytałam. - Wszystko wróciło do normy?
- Do normy... - zaśmiała się. - Teraz wyrabiamy nową normę. Ale poza tym wszystko jest okej. Lepiej ty mów jak się czujesz. Wiecie już coś więcej?
Pokręciłam głową.
- Nawet już troszkę widać, wiesz? - uśmiechnęła się.
- Ja chcę już być ciocią... - jęknęła Anna. - Znaczy... jestem już w pewnym sensie... ale wiecie...
- Wiemy. - przerwałam z uśmiechem.
- A co na to wszystko Jack? Poradzi sobie z byciem królem i ojcem jednocześnie? - zapytała Astrid.
- Na początku będzie mi tylko pomagał, a później... zobaczymy. - odparłam.
Usiedliśmy wszyscy razem w salonie i na przemian rozmawialiśmy o dzieciach, i nauczaliśmy Jack'a. W końcu jednak wszyscy wyszliśmy na spacer. W mieście rozdzieliliśmy się na chwilę, a później skierowaliśmy z powrotem.




- Elsa. 

wtorek, 26 stycznia 2016

Ach te choroby i ich skutki

Hejo,
Wiem że dawno nie pisałam, ale nie za bardzo miałam o czym. W każdym bądź razie, ostatnio moje i siostry drogi trochę się tak jakby rozeszły. Ona zajęła się edukacją Jack' a, a ja Kristoff' em i Leną, którzy już powoli zdrowieli, ale wciąż nie wychodzili z łóżka. Kristoff całymi dniami spał, a Lena dniami i nocami płakała z powodu bólu brzuszka, albo gorączki, co dzień coś innego ją bolał, a mnie coraz bardziej męczył ból głowy i zmęczenie.
- Księżniczko Anno.- powiedziała jedna z pielęgniarek pełniąca nocny dyżur.- Co się stało?
- Lena znowu płacze, ale tym razem głośniej, więc chyba ją bardziej boli.- pielęgniarka wzięła ją ode mnie, bo chyba widziała że ledwie stoję na nogach, kiedy tylko poczułam że już nie trzymam Leny upadłam na kolana, to był już koniec mojej siły bez odpoczynku. Chyba usnęłam przed gabinetem, bo obudziłam się na łóżku w pokoju medyków.
- Co... co się stało?
- Zemdlała księżniczka. Za bardzo się przemęczasz, księżniczko.- powiedziała mi pielęgniarka, ale nie ta sama, którą widziałam w drzwiach i wtedy do mnie dotarło że to już rano i pielęgniarki pełniące dyżur się zmieniły.
- Która jest godzina?
- Jest już wieczór, zaraz przyjdzie mnie zmienić Liliana.
- Co wieczór, to ja spałam cały dzień?
- Ściślej mówiąc, spała księżniczka dwa dni i dwie noce.
- Co?! A co z Leną?
- Królowa z panem Jack' iem zajęli się małą księżniczką, ponieważ pan Kristoff nie czuję się jeszcze najlepiej.- wstałam podziękowałam za udzieloną pomoc i poszłam do sypialni siostry i szwagra.
- Elsa? Jack? Lena?- zapytałam wchodząc do pokoju.
- Aniu, już wszystko w porządku?- zapytała Elsa mocno tuląc mnie do siebie.
- Właściwie to mi nic nie było, ale z powodu choroby Leny i Kristoff' a, nie mogłam spać i taki był tego efekt, a wy się wysypialiście jak się zajmowaliście Leną?
- Tak, medycy ją wyleczyli i już nie płacze, ale wciąż nie może wychodzić z zamku.- podsumował Jack, wypinając dumnie pierś, chyba był dumny że to pamiętał i że jest dobrym opiekunem.
- Aniu idź odpocznij i...- zaczęła Elsa.
- Ale ja już odpoczęłam.
- Nie o sen mi chodzi, tylko idź weź kąpiel, a my się jeszcze Leną zajmiemy.- według rozkazu siostry wzięłam kąpiel i to długą, a gdy wyszłam Lena już spała, a w mojej sypialni była kolacja, więc zjadałam i poczułam się senna.




- Anna

sobota, 23 stycznia 2016

Sprawy na Biegunie i pogaduszki z siostrą.

Witajcie,
Dziś postanowiłam sobie zrobić przerwę od nauczania Jack'a. Zresztą on miał jakieś ważne sprawy do załatwienia na Biegunie Północnym.
- To nie w porządku. - powiedziała Anna gdy przyszłam do niej.
- Co?
- Jack często sobie tak wylatuje na ten Biegun.
- Jest Strażnikiem. - westchnęłam.
- Ale za niedługo też będzie królem. - Anna uniosła wskazujący palec. - Uświadom mu lepiej, że musi to pogodzić.
Kiwnęłam głową. Mówiła mądrze.
- Na razie ogólnie nie mam czego mu wytykać. - powiedziałam jednak po chwili. - Pilnie się uczy, widać, że chce być dobrym władcą. A w dodatku troszczy się o mnie. Strażnikowe sprawy przy tym to nic.
- Może. - Ania wzruszyła ramionami. - A jak się czujesz? - uśmiechnęła się z troską.
- Dobrze. - odwzajemniłam uśmiech.
- Napisałam ostatnio list do Astrid. - powiedziała siostra. - Podobno mała ma się super, polubiła Szczerbatka, a on ją jeszcze bardziej.
- Niewątpliwie. - zaśmiałam się.
Wyszłyśmy potem na krótki spacer dookoła ogrodów, a gdy wróciłam do sypialni zastałam tam Jack'a.
- Cześć, Śnieżyko. - podbiegł do mnie i pocałował mnie czule.
- Szybko poszło. - stwierdziłam, a on pocałował mnie jeszcze raz, tym razem dłużej. - Nie o to mi chodziło, głuptasie. - zaśmiałam się.
- Wiem. - wyszczerzył zęby. - Nie mogłem się powstrzymać.
Usiedliśmy na łóżku.
- Co tam na Biegunie? - zapytałam.
- Nic ciekawego, maszyna do lodów szwankowała. - odrzekł.
- Maszyna do lodów? - uniosłam brwi, ale on tylko kiwnął głową. - I proszę jak ciężkie zadanie ma Strażnik.
Uśmiechnął się.
- Będziemy się uczyć dalej? - zapytał z nieukrywanym entuzjazmem.
Westchnęłam.
- Daj mi czas na odpoczynek.
Nie odpowiadając przykrył mnie kocem i pocałował.
- Oczywiście, Śnieżynko. Musisz odpoczywać. Coś Ci przynieść?
- Hmm... - uśmiechnęłam się lekko na widok jego zatroskanej miny. - Poproszę... ciepłą herbatę, a dodatkowo porcję lodów śmietankowych.
Jack przybrał chytry uśmiech.
- Prosto z drzewa?
Wybuchłam śmiechem.
- Dokładnie.
- Załatwione. - posłał mi lodowego buziaka i wyleciał z pokoju.




- Elsa.

czwartek, 21 stycznia 2016

Wycieczki i ich konsekwencje

Hejo, Przepraszam że ostatnio nie pisałam,ale wraz z moją rodziną wychodziliśmy z zamku rano i wracaliśmy wieczorem, a po powrocie byłam zbyt męczona żeby cokolwiek zrobić cokolwiek oprócz położenia się spać. Jeździliśmy na lodowy wierch nowymi saniami Kristoff'a, do trolli i do miasta. Dziś rano wstałam i poszłam do gabinetu Elsa, aby zobaczyć czy Elsa i Jack już są, no i oczywiście z gabinetu dochodziły głosy, więc nie chciałam i przeszkadzać, gdy wróciłam do pokoju usłyszałam kichanie i smarkanie, to był Kristoff. - Słońce co ci jest? - Chyba się przeziębiłem. - Pójdę do Leny sprawdzić czy nie ma gorączki.- gdy weszłam do pokoju zobaczyłam całą czerwoną i mokrą od potu małą dziewczynkę leżącą w łóżku, podeszłam i sprawdziłam czoło dziecka, moja córeczka była gorąca. Szybko pobiegłam do gabinetu medyków, ci szybko przybiegli i zabrali Kristoff'a i Lenę do swojego gabinetu. Wieczorem do pokoju wbiegła Elsa. - Anna! Nic ci nie jest? Słyszałam o Kristoff' ie i Lenie. - Elsa, spokojnie mi nic nie jest.- Elsa się uspokoiła i położyła się obok mnie, gdy usnęła do wleciał Jack i zabrał ją do ich sypialni. Przepraszam że tylko tyle, ale jestem wyczerpana tymi wyprawami i chorobą męża i córki. - Anna

wtorek, 19 stycznia 2016

Trening czyni mistrza.

Witajcie,
Wybaczcie, że tak długo żadna z nas nic nie pisała, ale jak się zapewne domyślacie ja byłam zajęta "nauczaniem", a Anna... właściwie sama nie wiem co ona robiła. Moje wychodzenie z gabinetu ograniczyło się bowiem tylko do kilku na dzień. Dziś nawet spaliśmy przy biurku. Nawet sobie nie wyobrażacie jak dużo Jack już się nauczył. Oczywiście nie oznacza to, że nie będzie już dawnym Jack'iem myślącym tylko o krzakach itp. Nie, nie, z początku sama pomyślałam, że może królewskie sprawy pomogą mu skupić się na ważniejszych sprawach, jednak moje nadzieje okazały się zupełnie nietrafne. Choć nie mówię, żeby jakoś wyjątkowo mi to przeszkadzało...
- Jack, musimy jeszcze przerobić sprawy handlowe z Berk, a potem przejdziemy do... - mówiłam wczoraj nie odrywając wzroku od mapy, jednak nagle przerwał mi jego lubieżny głos:
- Elso...?
Odwróciłam się powoli na krześle i zobaczyłam, że opiera się o framugę drzwi z chytrym uśmiechem.
- Słucham. - udało mi się jakoś powstrzymać od odwzajemnienia uśmiechu.
- Pozwól, że teraz ja Cię czegoś nauczę. - zrobił trzy kroki w moją stronę i przekrzywił lekko głowę.
Uniosłam jedną brew i chwyciłam za oparcia krzesła. 
- Wiesz coś może na temat... królewskich krzaków?
Wybuchłam śmiechem, jednak on zrobił wyjątkowo poważną minę (i tak wiedziałam, że udaje).
- Mówię poważnie, Śnieżynko. Nie wypada aby królowa nie znała zasad królewskich krzaków. - powiedział.
- Niewątpliwie. - przestałam się śmiać, ale nie mogłam powstrzymać uśmiechu na widok jego miny.
- W takim razie... - pomógł mi wstać i objął mnie w pasie. - ...zapraszam Cię teraz na moją lekcję. Do sypialni.
Wyszliśmy na korytarz.
- Tędy, madame. - wskazał ręką zakręt w lewo.
- Tak, Jack, wiem gdzie jest moja sypialnia. - odparłam.
On jednak zupełnie niezrażony prowadził mnie dalej, aż w końcu.... doszliśmy. ;)
Jutro i przez następne dni zapewne dalej będziemy ślęczeć nad mapami, ale może Ania napisze Wam coś ciekawszego, bo teraz jestem pewna, że to co robi jest o sto procent ciekawsze od naszych zajęć. Ale cóż... trening czyni mistrza.




- Elsa.

sobota, 16 stycznia 2016

Naukę czas zacząć.

Witajcie,
Dzisiaj w końcu znalazłam chwilę aby odetchnąć i napisać Wam kilka słów. Cały wczorajszy dzień siedziałam z Jack'iem w moim gabinecie i pokazywałam mu na mapach wszystkie pobliskie krainy, a nawet uczyłam ukształtowania powierzchni oraz surowców wydobywanych w Arendelle. Sama nigdy nie zaczęłabym uczyć go tak skomplikowanych rzeczy, ale poniekąd sam to wymyślił.
- A to? - zapytał wyjątkowo zainteresowany i rozentuzjazmowany, pokazując palcem kolejną wyspę na mapie.
- To też. - uśmiechnęłam się, choć byłam już strasznie zmęczona. - Południowe Wyspy to... wyspy. Archipelag. Jest ich tam bardzo dużo.
Kiwnął głową i zaczął jeździć palcem po mapie, szepcząc nazwy krain, których już się nauczył, równocześnie pokrywając mapę szronem. Nie spodziewałabym się, że będzie tak chętny do nauki. Ale widocznie napalił się i chce nauczyć się jak być dobrym władcą. To dobrze. Bardzo dobrze. Jednak do tego z całą pewnością będę mu potrzebna ja, a zaledwie po trzecim dniu nauki padam z nóg.
- Jack... - westchnęłam. - Może resztę pokażę Ci jutro? Jestem bardzo...
Nie zdążyłam skończyć, bo oderwał się od mapy i objął mnie czule.
- Oczywiście, Śnieżynko. Nie wolno Ci się przemęczać.
I poprowadził mnie do łóżka, pomógł przebrać w koszulę nocną (nie miałabym z tym żadnego problemu, ale sprawiało mu to wielką satysfakcję) i otulił ciepło kołdrą.
- Dziękuję za wszystko co mi powiedziałaś. - powiedział. - Jesteś fantastyczną nauczycielką.
Zaśmiałam się.
- Już się nie podlizuj.
Zaśmiał się również i pocałował mnie w czubek głowy.
- Dobranoc, Śnieżynko.
- Dobranoc, Lodóweczko. - uśmiechnęłam się i prawie natychmiast zasnęłam.
Teraz zapewne czeka mnie wiele dni nauki z Jack'iem, ale cieszę się, że chce się uczyć. To znacznie nam wszystko ułatwi. A gdy już zostanie koronowany, będzie dla mnie wielkim wsparciem.




- Elsa.