wtorek, 15 września 2015

Smutki w szafie i lekarstwa.

Witajcie,
Od kilku dni, jak wiecie (i wiecie dobrze czemu) jestem nieco zdołowana, ale dzisiaj postanowiłam wziąć się w garść. Po skupieniu się na obowiązkach królowej nawet nieźle mi to poszło. Jednak z Jack'iem było całkiem inaczej. Prawie zupełnie nie wychodził z szafy i do nikogo się nie odzywał. Dziś rano zapukałam cicho w białe, drewniane drzwiczki.
- Jack?
Odpowiedziało mi ponure mruknięcie z wnętrza szafy.
- Wszystko gra? - oparłam się o mebel.
- Nie.
- Chcesz porozmawiać?
Przez chwilę Jack nie odzywał się, po czym powoli wyszedł z szafy ze spuszczoną głową.
- Jack... - chwyciłam go delikatnie za rękę.
- Naprawdę chciałem być tatą. - mruknął.
Spuściłam głowę.
- Wiem, że na razie nie jesteś gotowa, Śnieżynko. - odezwał się po czym uniósł mój podbródek. - Kiedy będziesz gotowa... daj znać. - uśmiechnął się.
Odwzajemniłam uśmiech i pocałowałam go. Jakiś czas później udałam się do Anny, przypominając sobie, że (trochę przeze mnie) nie czuła się najlepiej. Kiedy weszłam zobaczyłam Anię w łóżku przykrytą grubą kołdrą, a obok niej Kristoff'a podającego jej jakiś lek.
- Co się dzieje? - podeszłam do nich i usiadłam na łóżku.
Anna uśmiechnęła się do mnie, ale nie mogła nic powiedzieć przez usta pełne lekarstwa.
- Anka się przeziębiła. - stwierdził Kristoff przykładając jej do czoła jakąś wilgotną chustkę.
- Och... - pogłaskałam siostrę po ręce.
- Pójdę po więcej lekarstwa. - powiedział Kristoff i wyszedł pospiesznie.
Anna szybko wykopała się spod kołdry i usiadła.
- Mam już dość tej jego opieki.. - jęknęła.
- Jesteś przeziębiona, potrzebujesz... - zaczęłam, ale ona przerwała mi:
- Ale on totalnie przesadza! Wlewa we mnie już chyba piątą butelkę tego ohydztwa... - wskazała na pustą buteleczkę po lekarstwie leżącą na etażerce. - ...a ja po prostu muszę odpocząć.
- Postaram się z nim porozmawiać. - uśmiechnęłam się, pocałowałam siostrę w policzek i skierowałam się do gabinetu.
Na korytarzu jednak wpadłam na Kristoff'a niosącego dwa pudła i kilka paczek chusteczek.
- Em, Kristoff, Ania prosiła żebyś dał jej odpocząć. Chyba chciałaby się zdrzemnąć. - zaczepiłam go.
Zmarszczył brwi, po czym bez słowa poszedł do ich sypialni. A ja nie będąc pewna, czy udało mi się pomóc Annie usiadłam do obowiązków.





- Elsa. 

poniedziałek, 14 września 2015

Elsa, nie martw się. Elsa zimno mi :(

Hejo,
Po tym jak wczoraj wieczorem dowiedzieliśmy się że Elsa wcale nie jest w ciąży zaczęłam ją pocieszać, Kristoff poszedł do reniferów zażenowany tą sytuacją, a Jack poszedł do szafy.
- Elsuś, nie martw się.- pocieszałam siostrę.
- Aniu, nic nie rozumiesz ja już się pogodziłam z tym że jestem w ciąży, a Jack był w siódmym niebie, a teraz...- czułam że zaraz zacznie płakać, a w dodatku zrobiło mi się zimno i zauważyłam że cała kołdra jest w szronie.
- Elsa? Mogłabyś się trochę opanować?
- Co?!- chyba stwierdziła że źle dobrałam słowa, ale zrozumiała gdy zobaczyła że cała moja suknia jest pokryta szronem, a moja twarz jest sina od zimna.- Przepraszam, ja po prostu nie mogę się pogodzić z tym że nie jestem w ciąży.
- Widzisz jak to wszystko dziwnie wygląda, jak się dowiedziałaś że jesteś w ciąży to nie mogłaś się z tym pogodzić, a teraz nie możesz się pogodzić z tym że nie jesteś w ciąży.
- Masz rację dziwne. Wiesz ja chyba pójdę spać.- zanim zdążyłam wyjść Elsa już spała.
- Dobranoc, siostrzyczko.- poszłam do siebie do pokoju wziąć ciepłą kąpiel ( po zamrożeniu mojej sukni było mi zimno). Nagle ktoś zapukał do łazienki.
- Aniu, potrzebujesz towarzystwa?- to był Kristoff.
- A Lena śpi?
- Tak.
- To bardzo chętnie.- wszedł, ściągnął ubrania i wszedł do wanny.
- O kurczę, Aniu jaka ty jesteś zimna.Nie jesteś chora.
- A ja wiem, nie mam czasu na zastanawianie się czy jestem chora, bo moja siostra cierpi.
- A co z Jack' iem?
- Jest obrażony na cały świat.- siedzieliśmy w wannie i rozmawialiśmy o Jacku i Elsie, a później o nas i o następnym dziecku <3
Rano gdy wstałam poszłam do Elsy.
- Co u ciebie?- zapytałam wchodząc.
- Nic nowego.- powiedziała siedząc przy biurku w stercie papierów.
- Co tam robisz ciekawego?
- Odpisuję na listy z królestw.
- Nudne zajęcie.
- Nie , jest bardzo zajmujące i łatwo zapomnieć o innych sprawach.
- Elsa, przestań, proszę.- zrobiło mi się zimno.- Ej...- za sufitu padał na mnie śnieg i tylko w to miejsce.
- Wybacz.- śnieg przestał padać.
- Dziękuję.A gdzie Jack?
- W szafie od wczoraj.- Elsa powiedziała to ze smutkiem w głosie.
- Nie przejmuj się kiedyś z wyjdzie.- siedziałam pokoju Elsy cały dzień.- Elsa...
- Tak?- zapytała siostra wciąż patrząc w papiery.
- Zimno mi.
- Co?- nagle Elsa się podniosła, leżałam pod jej kołdrą.- Annka, ty masz gorączkę.
- Nie możliwe.
- To pewnie przez to że wczoraj zamroziłam ci ubrania, a dziś obsypałam śniegiem.
- Wiesz ja wrócę do sypialni i się położę, a ty odpocznij.- powiedziałam i wyszłam za nim zdążyła coś powiedzieć. Gdy weszłam do pokoju czekał na mnie Kristoff, gdy zobaczył jaka jestem rozpalona zaraz się mną zajął i zawołał kilka służących.

- Anna

niedziela, 13 września 2015

A jednak...

Witajcie,
Ostatnio poszłam do lekarza, bo okropnie źle się czułam. Jednak powiedział tylko, że nie jest pewien wyników badań i, że muszę poczekać jakiś czas. Znowu nie spałam przez całą noc, a moje samopoczucie zmniejszyło się do minimalnego poziomu. Nie mogłam pogodzić się z myślą, że mogę być w ciąży. Nie jestem na to gotowa, mam Arendelle na głowie.
- Śnieżynko, spokojnie... - Jack przytulił mnie pieszczotliwie. - Ciąża to cud, nie choroba. Pomyśl tylko, że za kilka miesięcy będziemy mieć nasze małe, najsłodsze, najkochańsze maleństwo. Nie mów, że byś tego nie chciała.
- Chciałabym, Jack. - odrzekłam słabo. - Ale jeszcze nie teraz.
W odpowiedzi przytulił mnie tylko mocniej i pocałował w czubek głowy. Dziś rozmawialiśmy z Anną i Kristoff'em w naszej sypialni. Ja siedziałam skulona na poduszkach, a Jack obejmował mnie jedną ręką. Przez ostatnie dni szron na całej powierzchni pałacu w ogóle nie topniał, oczywiście przeze mnie.
- Jeśli to dziewczynka... - zaczęła Anna. - ... to na pewno musimy ją nazwać jakoś ślicznie.
- Sie wie. - uśmiechnął się Jack. - Ale ja i tak jestem pewien, że to chłopiec.
- Nawet nie wiadomo czy jestem w ciąży! - krzyknęłam.
Anna spojrzała na mnie smutnym wzrokiem.
- Zachowujesz się jakbyś nie chciała tego dziecka. - powiedziała. - Przestań być taką pesymistką, popatrz na dobre strony tej sytuacji - a ja widzę tylko takie. Jeśli jesteś w ciąży... och, Elso, chyba nie muszę Ci tłumaczyć co to znaczy! Być mamą to najlepsze co może być!
Spuściłam głowę. Może mają rację? Tak naprawdę, bardzo chciałabym mieć dziecko z Jack'iem. Ale czy na pewno teraz jest na to odpowiednia chwila?
- Przepraszam. - wyszeptałam. - Ja po prostu...
- Rozumiemy Cię, Elsuś. - Anna pogłaskała mnie po ręce. - Stresujesz się, bo spotkało Cię coś zupełnie nieznanego. Ale szybko przywykniesz i pokochasz bycie mamą.
Kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się lekko. Jack pocałował mnie.
- Wracając do tematu.. - powiedział po chwili. - ... to na sto procent chłopiec i już nawet wiem jak go nazwiemy.
- Hoho, panie ZbytPewnySiebie! To dziewczynka! - zaśmiała się Anna. - Mała Elsa!
- Tylko jak ją nazwać? - wtrącił Kristoff.
- Głosuję na.... - Anka podrapała się po głowie. - Joanne?
- Feee....! - jęknął Jack. - Wy się nie znacie, to nie dziewczynka, a na pewno nie Joanne. - przytulił się do mnie. - Prawda? - odezwał się do guziczków na mojej sukience. - Jesteś moim odważnym, przystojnym synusiem.
- Nie ma szans! - zaśmiała się Anka, po czym przez następne pół godziny rzucali w siebie poduszkami i nadawali coraz to nowe imiona naszemu dziecku.
Po południu moja lekarka wezwała mnie do siebie, więc zeszłam na dół strasznie zestresowana.
- Chciałabym jeszcze raz przeprowadzić badania, królowo. - odezwała się. - Ostatnio... coś nie pasowało.
Zgodziłam się więc. Po wykonaniu badań, kobieta uśmiechnęła się do mnie słabo.
- Coś jest nie tak? - zapytałam czując jak podłoga pod moimi nogami zamarza.
- Nie, nie, wszystko jest w porządku. - odrzekła kobieta. - Tylko... tylko, że...
- Nancy, proszę powiedz co się dzieje! - rozkazałam.
Lekarka spojrzała mi w oczy i powiedziała:
- Bardzo przykro mi to mówić, ale... królowa nigdy nie była w ciąży.
 Cały gabinet zamarzł natychmiast.
- Jak to...? - wydusiłam drżącym głosem, ledwo utrzymując się na nogach. - A...a te wszystkie objawy..?
- To nie były objawy, królowo. - Nancy pokręciła głową. - To wszystko wywołał stres związany z myśleniem o ciąży.
- Dziękuję, Nancy. - powiedziałam i zostawiając za sobą lodowy ślad wróciłam do sypialni.
Tam wszyscy na mnie czekali.
- I jak?
- Dzidziuś jest zdrowy?
- Znasz płeć?
Poczułam jak oczy wypełniają mi się łzami.
- Elso? - Jack podszedł do mnie. - Co się dzieje?
- Jack... tak mi przykro... - spojrzałam na niego. - Ja.. nie jestem w ciąży.
Otworzył usta i zrobił najbardziej smutną minę jaką kiedykolwiek u niego widziałam.
- Jak to? - Anka podbiegła do nas. - Dziecku coś się stało?
- Nie, Aniu. - jakimś cudem udało mi się opanować drżenie głosu. - Nie zaszłam w ciążę. Nie było żadnego dziecka.
Bez słowa przytuliła mnie. Jack usiadł na łóżku widocznie załamany, a Kristoff poklepał go po plecach. Jeszcze niedawno po takiej wiadomości bym się cieszyła. Ale teraz... sama nie wiem już co myśleć.



- Elsa.

piątek, 11 września 2015

Coś jest nie tak

Hejo, Dziś rano wstałam i postanowiłam odwiedzić siostrę ( jak wiecie co do kwesti odwiedzin siostry jestem uparta, mogę nawet wspiać się na szczyt najwyższej góry :D) Zapukałam i tym razem czekałam, aż zostanę zaproszona, w końcu drzwi otworzył Jack. - Hej, Ania.- powiedział i popatrzał na Elsę leżącą w łóżku.- Śnieżynko to Ania dasz radę z nią pogadać? - Tak wpuść ją.- dobiegł cichy głos z pod kołdry. -Ja idę na śniadanie.- powiedział Jack wychodząc z pokoju. - Elsa dobrze się, czujesz?- zapytałam choć znałam odowiedź. - Nie za dobrze.- powiedziała Elsa wychylając się z pod kołdry, była blada jak ściana , miała rozczochrane włosy i podkrążone oczy. - Czy ty wogóle w nocy spałaś? - No nir za bardzo. - Elsa to nie są normalne objawy ciąży, coś jest nie tak. - Aniu, co masz na myśli? - Chodzi mi o to że powinnaś iść do lekarza. A najlepiej gdyby lekarz przyszedł do ciebie. - Ania, ale po co? - Bo jesteś w ciąży i coś jest nie tak, proszę nie pozwól żebyś i ty straciła dziecko, proszę.- chciało mi się płakać na samo wsppmnienie o poprzedniej ciąży. - Aniu nie płacz. Pójdę do lekarza. - Nie, ja lepiej po niego pójdę i go tu przyprowadzę.- poszłam po lekarza, a on poszedł doElsy i kazał mi wrócić do siebie, bi Elsa potrzebuje spokoju. Więc wróciłam do siebie i zajęłam się Lenką. - Anna

czwartek, 10 września 2015

Nie teraz!

Witajcie,
Dziś przez prawie całą noc leżałam przytulona do kołdry i wpatrywałam się w spód baldachimu nad łóżkiem. Byłam całkiem rozdarta i nie wiedziałam co myśleć. Co chwilę wybuchałam płaczem, a po uspokojeniu się powracałam do obserwowania baldachimu. Czułam się jakbym oszalała. Nagle coś przyszło mi do głowy.
- Hej, Jack. - szturchnęłam męża.
Obudził się natychmiast.
- Coś się dzieje? - zapytał. - Źle się czujesz?
- Nie, tylko chciałam Ci coś powiedzieć. Anka poradziła mi to zrobić. - odrzekłam patrząc na niego niewyraźnie.
- Słucham.
- Jestem w ciąży. - uśmiechnęłam się niemrawo, a on odwzajemnił uśmiech i pogłaskał mnie po policzku.
- Wiem, Śnieżynko, sam Ci o tym powiedziałem.
Zmarszczyłam brwi. Faktycznie, większość zdarzeń z wczoraj wyleciało mi z głowy. Może to przez to, że zemdlałam? A może po prostu za bardzo się przejmuję?
- Powinnaś się przespać. - pocałował mnie i wrócił do snu.
Mimo jego słów, przez resztę nocy płakałam w poduszkę. Rano czułam się po prostu okropnie. Zasypiałam na stojąco, a w głowie miałam jedynie myśl "Jestem w ciąży! Co teraz?" Włożyłam szlafrok i zeszłam na dół prawie spadając ze schodów. Nie wiedząc zupełnie gdzie zmierzam, stanęłam pośrodku jadalni.
- Wasza Wysokość? - podeszła do mnie jedna z służących. - Czy coś się stało?
Pokręciłam głową. Kobieta przyglądała mi się chwilę ze zdziwieniem, po czym odeszła. Usiadłam przy stole i nagle poczułam wielką wściekłość. "Nie mogę teraz być w ciąży! Nie! Nie!" Cały stół zamarzł.
- Elsa? - podbiegła do mnie Anna, już ubrana i uśmiechnięta. - Co się... czy ty dobrze się czujesz?
Zacisnęłam powieki i pokręciłam głową. Natychmiast przytuliła mnie.
- Co jest?
- Nie chcę być teraz w ciąży. Jeszcze nie. Nie jestem gotowa. - poczułam napływające do oczu łzy. - Na pewno kiedyś tak, może nawet za niedługo, ale... ale jeszcze nie teraz.
- Wiesz... - Anna odezwała się po chwili. - Tak naprawdę to nic pewnego. Powinnaś iść do lekarza.
Kiwnęłam głową i wyszłam z jadalni, ale wcale nie skierowałam się do lekarza. Nie miałam do tego nastroju, a poza tym byłam wykończona. Gdy weszłam do sypialni, Jack powitał mnie pocałunkiem.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Ja... ja... - zaczęłam, ale nagle poczułam się okropnie słabo, a nogi zrobiły mi się jak z waty. - Jestem w ciąży...
Obudziłam się jakiś czas później w swoim łóżku, przebrana w bawełnianą, milutką koszulę nocną. Zaszyłam się pod kołdrą i pragnęłam nie wychodzić spod niej przez następne dziewięć miesięcy.




- Elsa. 

środa, 9 września 2015

Ciąża czy szaleństwo?

Hejo, Dziś wydarzyły się dziwne rzeczy. Rano do mojego pokoju po śniadaniu wpadła Elsa. - Aniu, musimy porozmawiać.- spojrzała na Kristoff' a, który od razu wyszedł. - O co chodzi? Elsa, czy ty się dobrze czujesz?- siostra była w opłakanym stanie, potkrążone oczy, rozmazany tusz do rzęs, miała roztartą szminkę na policzku. - Nie, Aniu nic nie jest w porządku. - Elsa powiedz o co chodzi. - Aniu, ja jestem w ciąży.- Elsa zaczęła płakać. - To wspaniała wiadomość. Powiedziałaś Jack' owi? - Jeszcze nie, a powinnam.- Elsa na chwilę przestała płakać. - Tak, zdecydowanie powinnaś- uśmiechnęłam się.- Elsa wstał i wyszła, a ja zajęłam się Lenką, gdy około południa przyszedł jeden ze gwardzistów. - Księżniczko, królowa cię wzywa do swojego gabinetu. - Już idę.- zawołałam jakąs służącą i pobiegłam do Elsy. - Aniu, musisz mi pomóc.- powiedziała zaraz jak weszłam. - O co chodzi? Źle się czujesz, może zawołam lekarza? - Nie, ja po prostu nie mogę się skupić, cały czas myślę o ciąży. - Musisz się z tym pogodzić i porozmawjaj o tym z Jack' iem.-po tych słowach wróciłam do Lenki, wieczorem do mojego pokoju wpadł Jack. - Anna, pomocy, Elsa oszalała. - Na pewno nie jest tak źle.- poszłam za Jack' iem i pożałowałam swoich słów. Elsa biegała od jednej służą ej do drugiej i krzyczała " Jestem w ciąży". Po jakimś czasie udało nam się ją uspokoić i zaprowadzić do łóżka. - Anna

wtorek, 8 września 2015

Bum?!

Witajcie,
Wczoraj spędziłam cały dzień z Jack'iem (na chwilę próbowałam usiąść do pracy, ale mnie odciągnął) i... cóż... spędzaliśmy miło czas. Wieczorem za to odwiedziła nas Anka, jak zwykle przychodząc w najlepszym momencie.
- Słuchaj Elsa mam świetną wiadomość...! - wpadła do komnaty bez pukania.
Jack zanurkował pod kołdrę, a ja przykryłam się po samą brodę.
- Jaką? - uśmiechnęłam się niewinnie choć czułam wyraźnie, że jestem cała czerwona, a w dodatku z góry spadło kilka śnieżynek.
- Przeszkadzam? - uniosła jedną brew i z uśmiechem oparła się o drzwi.
- Nie, nie. - odrzekłam szybko, choć spod kołdry dobiegło ciche "Bardzo."
Podeszła trochę bliżej i zaczęła opowiadać:
- No bo... byliśmy w mieście, ja, Kristoff i Lenka i zgadnijcie kogo spotkaliśmy!
Wzruszyłam ramionami, a Jack jęknął cicho przytulając się do mojej nogi.
- Hosiwo! Ale najlepsze było to, że nie był sam! Znalazł sobie jakąś dziewczynę!
- To cudownie. - uśmiechnęłam się.
Anna kiwnęła głową z entuzjazmem i podskoczyła lekko.
- Dokładnie! To takie miłe, że taki fajny gość nie musi już mieszkać z takim potworem jak Hans i mógł przypłynąć do Arendelle i jeszcze...
- Em, Aniu... - zaczęłam pokazując na kołdrę. - ...może później pogadamy?
- Jasne. - posłała mi mrugnięcie. - Miłej nocy!
I wyszła. Jack powoli wyczołgał się spod kołdry z uśmiechem.
Dziś rano wstałam dość późno, usiadłam przed toaletką i przeczesałam włosy grzebieniem. Jack jeszcze spał więc postanowiłam go nie budzić i poszłam wziąć kąpiel. Kiedy wyszłam, dalej spał (albo udawał) więc zeszłam na śniadanie. Natknęłam się na Ankę.
- Jak tam? - uśmiechnęła się.
- Co jak tam? - powiedziałam choć dobrze wiedziałam o czym mówi.
Przekrzywiła głowę i zaśmiała się.
- Uznam to za "Och, Aniu, było cudownie!".
Uśmiechnęłam się.
- A tak w ogóle to gdzie jest nasz Jack? - zdziwiła się Anna. - Nie powinien przybiec za tobą?
- Chyba jeszcze śpi. - odrzekłam.
Po chwili dołączył do nas Kristoff.
- Jack prosi żebyś tam przyszła. - powiedział do mnie.
Uniosłam brwi i spojrzałam na Annę. Wzruszyła tylko ramionami. Wstałam więc i udałam się do sypialni. Byłam bardzo zdziwiona i nawet trochę zaniepokojona. Co mogło się stać?
- Śnieżynko... - stał w samych bokserkach przed łóżkiem z nieco przestraszoną miną.
- Słucham... - podeszłam do niego, a podłoga pokryła się lekko szronem.
- Mam pewną sprawę. - wyjąkał. - Znaczy... my mamy. Wczoraj... w nocy... no...
Zmarszczyłam brwi.
- Coś było nie tak we wczorajszej nocy? - uśmiechnęłam się.
Uśmiechnął się również.
- O co chodzi?
Westchnął i klasnął w dłonie.
- Co masz na myśli...? - uniosłam jedną brew.
- No wiesz. - podrapał się po głowie. - Bum.
- Bum?
- Bum. Było bum. Wczoraj w nocy.
Nagle przyszło mi do głowy co może mieć na myśli.
- Czy ty... żartujesz?! - podłoga zaczęła zamarzać.
- Nie... znaczy... możliwe, że...mogło się tak stać... niekoniecznie, ale... możesz... możemy zostać rodzicami.
Przez chwilę stałam bez ruchu wpatrując się w Jack'a, a potem zaczął wirować po czym zemdlałam.




- Elsa.